Byłam u psychiatry, zamiast 20mg prozaku mam 40mg... Super będę bardziej z ćpana.
Wstałam dziś o 15.... znaczy najpierw o 10 pobiegłam do kibla bo się przeczyściłam, a potem znowu poszłam spać. Muszę posprzątać dom bo zaczyna chodzić, do tego jutro wpadają znajomi na dorabianie mi dredków więc musi być czysto. Luby wyjechał na studia więc siedzę sama, głoduję bo pensja się znowu opóźnia o 3 dni <3 cudownie nie mieć co włożyć do ust, dobrze że mam kawę i mleko. Dziś oprócz kawy i papierosów nie miałam nic w ustach, robię detoks od jedzenia bo mam tego wszystkiego dość. W pracy jak jem wszyscy się na mnie gapią. Już nic tam nie zjem oprócz kisielu czy sałatki. Koniec gapienia się na mnie i myślenia czy sie wyrzygam. Choroba wróciła z tysiąc krotną siłą, a ja siły nie mam. Padam na ryj ze zmęczenia. Olewam wszystko, zdrowie, wygląd, chłopaka, porządek, rodzinę. Jedynie myślę o chudości.... super.Szukam przyjaciół w internecie bo Ci żywi mnie nie rozumieją, gapią się na mnie jak na coś dziwnego, czego nie idzie zrozumieć Mówią tylko "Przecież jesteś chuda" I tylko tyle potrafią.
Dodatkowa informacja która zbiła mnie z tropu to to że mam jakiegoś guza w prawej piersi 4cm... mam mieć biopsje by zobaczyć czy to groźne. Rzygać mi się chcę jak o tym myślę, rzygać czy płakać? W sumie to jedno i drugie, przecież robię to na zmianę. Umiem tylko rzygać i płakać. Brawo jestem cudowna </3
http://ask.fm/kirri95 <- taaa założyłam aska... po co? ni cholera nie wiem, chyba się najzwyczajniej nudzę.
Jeśli możecie to piszcie do mnie potrzebuję wsparcia.
Każdej nocy mam koszmary związane z psychiatrykiem... boję się jak cholera tego miejsca, myśl że kiedyś mogę tam wrócić przygnębia mnie. Nic do mnie nie trafia. Mam ochotę wziąć cały zapas prozaku i pójść spać. Ale myśl że umrę w takim syfie bez makijażu i jako grubas mnie przygnębia... Żeby umierać trzeba być pięknym, bo tylko w tedy ludzie Cię zapamiętają. Czuję że wszystkich zawodzę, najbardziej mamę.... że nie daję rady i że jestem tak słaba... Każda rozmowa z nią mnie przygnębia mamo PRZEPRASZAM, chciałam byś silna, przestać rzygać, mieć wyjebane tak jak i ty ale nie po trafie. Chcę być tak silna jak ty ale nie umiem. Pamiętam jak byłam małą gówniarą i darłam się na mamę a ona płakała... jak okradałam ją z pieniędzy, jak krzyczałam, wyzywałam i cięłam się.. Jak mogłam ranić tak mamę?! A teraz lepsza nie jestem, chodź nie krzyczę, nie tnę się, nie wyzywam, to rzygam głoduję i umieram... Już sama nie wiem co gorszę.Mamo przepraszam
Myślałam, że skoro Cię tutaj nie ma, to u Ciebie wszystko ok. A tutaj takie rzeczy. Strasznie mi przykro. Powinnas trafić na lekarza z powołania, a nie takiego co tylko leki przepisuje. Bardzo się martwię o Ciebie. Wiem jaki to stan rzyganie-placz-jedzenie-rzyganie itd. Przechodzilam przez to i wiem jakie są wtedy myśli. Nie możesz się poddać tym myslom. Nie rób nic głupiego. Musisz się obudzić z tego koszmaru i stanąć na nogi. Szkoda, że Twój chłopak wyjechał i nie ma nikogo przy Tobie. Może szczera rozmowa z Mama by chociaż trochę Ci pomogła? Może warto spróbować? Samo przytulenie może wiele dać. Trzymam kciuki i wspieram, chociaż wiem, że to Ci nie pomoże. Poszukaj kogoś, kto będzie przy Tobie. Ciałem i duchem.
OdpowiedzUsuńTak mi smutno po przeczytaniu tego posta, tak bardzo cierpisz. Chciałam Ci napisać, żebyś walczyła o siebie. Tylko, żeby walczyć o siebie, musisz zrozumieć, co jest dla Ciebie szczęściem. Pisałaś, że masz sporą niedowagę, więc sądzę że na tym etapie to, że jesteś gruba to tylko kwestia Twojej głowy (chyba zgodzisz się ze mną po takim racjonalnym zastanowieniu?). Więc teraz co jest ważniejsze? Czy szczęście Twoje i przyczynianie się do szczęścia mamy, i wszystkich Twoich bliskich, czy dalsze chudnięcie?
OdpowiedzUsuńJeśli w pracy ktoś na Ciebie patrzy, miej to w dupie. Poza tym może to wcale nie prawda, że ktoś Cię bacznie obserwuje. Ja też muszę nad tym popracować. Bo mam wrażenie, że ludzie niemal każdym swoim zachowaniem atakują mnie, oceniają, poniżają. A w gruncie rzeczy oni tak bardzo mogę nie analizować mojej/Twojej osoby.
Zmartwiło mnie to, że się przeczyściłaś. Pierwszym krokiem walki o siebie w Twoim przypadku moim zdaniem jest przestać wymiotować i używać środków przeczyszczających. Nie ma innego sposobu. Nie ma i kropka. Choćby bolało. A wiem, jakie to trudne, bo sama mam za sobą okres, gdy wymiotowałam po 10 razy dziennie.
I tak się zastanawiam też... psychiatra to jedno, a psycholog? W szpitalu na pewno pracowałaś z psychologiem, ale czy to był dobry psycholog? Nie przekreślaj psychologa od razu, jeżeli tylko trafiłaś na złego w szpitalu. Ludzie są różni, a więc i psychologowie.
Ślę Ci dużo ciepła, i motywacji do walki o prawdziwe szczęście. Wiesz, ja nie chciałam wcale tutaj moralizować. Rozpoczęłam leczenie, ale ciągle myślę o głodzeniu się, ciągle nie umiem siebie zaakceptować. Ale myślę, że jestem o krok wprzód z tym, że postanowiłam choćby nie wiem co, nie wymiotować, nie przeczyszczać się. Oby mi się nie odmieniło.
53784247 jeśli potrzebujesz kogoś, kto potrzyma Cię za dłoń.
OdpowiedzUsuń